sobota, 26 lipca 2014

Kropki, kreski, pytajniki

Czas najwyższy oddzielić się grubą kreską od tego, co już absolutnie nie jest mi potrzebne. Od prób zrozumienia tego, czego zrozumieć nie sposób. Od cudzych domysłów, które tworzą najbardziej nieistniejące bajki spośród wszystkich, jakie kiedykolwiek zdołałam usłyszeć. Od bezzasadnego poczucia winy.
I pora wreszcie postawić kropkę. Zwłaszcza po chwilach, gdy zaznaczyłam granice, poza które nikomu nie wolno ot, tak wkraczać. Bez pozwolenia i bez wyraźnego powodu. I pora postawić kropkę przy postanowieniach, które jakoś tak, zupełnie mimochodem, nie próbowały nawet się stać. Chyba nadszedł ich czas.
I dobrze byłoby nakreślić palcem pytajnik tam, gdzie z automatu wierzy się, że jakieś działanie ma sens. I gdy zakłada się, że każdy uśmiech jest serdeczny.
Chyba wreszcie dojrzałam do tego, by oczyścić swoją czasoprzestrzeń. Z żali, z niedopowiedzeń. Z przeraźliwego smutku.
Przecież słońce dawno już się zbudziło - czas zaprosić je do siebie.

niedziela, 13 lipca 2014

W zaplątaniu

Zaplątałam się we własnej czasoprzestrzeni. Momentami nie wiem, czym smakowało wczoraj, jak pachnie dzisiaj ani czego powinnam dotknąć już jutro. Świat zgubił na chwilę swój sens.
Bywają sekundy, które trwają tak długo, że czmycha do kąta nawet najlżejszy sen. I bywają godziny, które nieopatrznie ktoś zdmuchnął jednym tylko westchnieniem.
I zdarza się, że chce się krzyczeć w przestrzeń. Że każdym rozpaczliwym dźwiękiem chciałoby się zapełnić wszechobecną pustkę.
Rozkładam swoją codzienną rutynę na drobne chwile, na mikroukłady obowiązkow, chęci i powinności. Wynika mi z nich, że czas podzieliłam na części cudze, wymagane i te od niechcenia wypełnione rozsądkiem. Na własne jakoś zabrakło już miejsca.
Przytulam się ciasno do ciszy i patrzę księżycowi prosto w rozzłocone oczy. Mogłabym tak zastygnąć. A czas wytrąciłby mnie z tego zaplątania jednym tylko gestem.
Na walkę o sens zabrakło chyba sił. Przyszedł ten moment, gdy pozostaje zastygnąć tylko w chwili obecnej i przyjąć ją taką, jaką jest. A emocje wepchnąć na samo dno najciemniejszej kieszeni. Może i one wystygną jeszcze przed świtem.